Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! [Jl 2,13a]

 

Klamra spinająca czas przygotowania paschalnego. Otwarcie Środą Popielcową. Zamknięcie Wielkim Piątkiem. Dziś „płaczcie”. Po pięćdziesięciu dniach „nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i dziećmi waszymi”.

Jezus nie oczekuje podjęcia wielkich trudów. Chociaż my wiążemy z Wielkim Postem różne postanowienia. Po Wielkanocy z żalem odkryjemy, że nic z nich nie zostało, a tym samym paschalna radość uczyni miejsce zgorzknieniu.

Jeśli nie postanowienia, jeśli nie mocowanie z sobą, jeśli nie krzyżowanie własnego egoizmu za cenę Chrystusowego Krzyża, to co? Niczym będzie cały wielkopostny wysiłek, jeśli choć raz nie zapłaczemy. Nie nad sobą (choć może i na to przyjdzie czas). Nad Miłością, która – choć raniona – nie przestaje być sobą.

Jezus nie oczekuje podjęcia wielkich trudów. Tego jedynie, byś wszedł do swojej izdebki i zapłakał. Przed Nim. Jak kapłani między przedsionkiem a ołtarzem. Jak Piotr na dziedzińcu najwyższego kapłana.

Płacz! By w poranek Zmartwychwstania usłyszeć "nie płacz"! Jak może przestać płakać ktoś, kto nigdy nie zapłakał?