Cieksyniaki na ŚDM w Krakowie

 

Nasz wyjazd na Światowe Dni Młodzieży był zaplanowany już od wielu miesięcy. Każdy szczegół był dokładnie dopracowany i przemyślany przez księdza Tomka i naszych Starszych wolontariuszy ŚDM. Wszystkie umieszczone w planie miejsca były już dawno obdzwonione i zarezerwowane. W niektórych instytucjach mieliśmy już nawet umówionych przewodników.

Prawdopodobnie jako jedyni z diecezji płockiej do Krakowa wyjechaliśmy nie koleją, ale swoim autokarem już o 7 rano z parkingu przed kościołem w Cieksynie. Noclegi i wyżywienie mieliśmy zapewnione w domu Sióstr Pasjonistek w Mucharzu niedaleko Wadowic. Mieliśmy więc względny spokój i nie musieliśmy się zbytnio martwić - w przeciwieństwie do większości pielgrzymów, którzy musieli tłoczyć się np. w szkołach, halach sportowych, bursach, internatach lub namiotach pod gołym niebem.

Około godz. 15.00 dojechaliśmy bezpiecznie na miejsce i zostaliśmy zakwaterowani. Następnie pojechaliśmy do Wadowic i w tamtejszej Bazylice uczestniczyliśmy we Mszy świętej wraz z młodzieżą z zagranicy i kapłanami np. z Australii, Kanady i Armenii. Po zakończeniu Eucharystii zaczęliśmy zwiedzanie muzeum św. Jana Pawła II w Wadowicach, do którego bilety zarezerwowane były już na miesiąc wcześniej. Służby mocno czuwały nad naszym bezpieczeństwem, gdyż znajdowała się tam ogromna ilość pielgrzymów, a jak wiemy w tym czasie na świecie miało miejsce wiele zamachów i pojawiło się wiele zagrożeń. Ochrona nie pozwoliła zabrać ze sobą plecaków i musieliśmy zostawić je przed Muzeum. Wieczorem po powrocie do miejsca zakwaterowania - poszliśmy procesją do kościoła parafialnego w Mucharzu, gdzie odbyła się uroczysta Droga Światła i adoracja, w której uczestniczyliśmy wraz z tamtejszym wikariuszem księdzem Leszkiem i młodzieżą z Ameryki. Tak zakończył się pierwszy dzień naszego wyjazdu.

Następnego dnia czekały na nas liczne atrakcje w Parku Miniatur oraz Warowni w Inwałdzie, gdzie spędziliśmy pół dnia. Każdy znalazł coś dla siebie w parku rozrywki, pogoda nam dopisywała, wszystko szło zgodnie z planem. Zmęczeni upałem ochłodziliśmy się na odkrytym basenie w Andrychowie. Dzięki życzliwości właścicieli obiektu mieliśmy możliwość spędzenia tam nawet całego wieczoru bez ograniczeń. Kilkanaście osób zagrało tam także w siatkówkę plażową. Po pysznej obiadokolacji w Mucharzu,  w kapliczce u Sióstr - ks. Tomek odprawił dla nas Mszę świętą. Na zakończenie pojechaliśmy jeszcze do Wadowic, aby obejrzeć koncert słynnego zespołu New Day.

Trzeci dzień upłynął nam pod znakiem szaleństw w Energylandii w Zatorze, czyli w największym parku rozrywki w Polsce. Spędziliśmy tam ok. 6 godzin jeżdżąc na olbrzymich roller coasterach, karuzelach, wahadłach i młotach. Padnięci i pełni wrażeń wyjechaliśmy do Wadowic, gdzie tradycyjnie jak każdy pielgrzym skosztowaliśmy papieskich kremówek. Potem na placu św. Jana Pawła II oglądaliśmy transmisję powitania Papieża na lotnisku w Balicach. Odbył się tam również festiwal młodych. Na koniec w naszej kapliczce Sióstr w godzinie Apelu Jasnogórskiego o 21:00 spotkaliśmy się wszyscy i czuwaliśmy przy Najświętszym Sakramencie. Rozważając Rachunek sumienia przygotowaliśmy się do solidnej spowiedzi przed ŚDM. Podchodziliśmy dwójkami do ołtarza a  Ksiądz błogosławił nas uroczyście Najświętszym Sakramentem.

Czwartek rozpoczęliśmy wyjazdem do pobliskiego kościoła w Zembrzycach na katechezę w polskiej grupie językowej oraz Mszę świętą prowadzoną przez ks. Biskupa. Tam mieliśmy możliwość wyspowiadać się (nawet z całego życia) przed wydarzeniami centralnymi Światowych Dni Młodzieży. Tego dnia troszkę się schłodziło. Wróciliśmy na obiadokolację do Mucharza, a potem wyjechaliśmy do Wadowic na spływ kajakowy po Skawie – wzorem św. Jana Pawła i młodzieży z którą nasz rodak pływał. Tradycyjnie pograliśmy także w siatkówkę. Dalej udaliśmy się na plac przed Bazyliką, aby uczestniczyć w transmisji spotkania Papieża Franciszka z młodzieżą na Błoniach. Zmoknięci wróciliśmy na miejsce zakwaterowania. Miało się odbyć ognisko, lecz z powodu deszczu siostry pysznie przyrządziły nam kiełbaski i zjedliśmy je w jadalni. Około godz. 20.00 wszyscy spotkaliśmy się z siostrą Emilią pochodzącą z naszej diecezji, odmówiliśmy Koronkę do Bożego Miłosierdzia w intencji naszych rodzin. Siostra Emilka podzieliła się z nami tego wieczoru historią swojego zakonnego powołania.

Piątek rozpoczęliśmy katechezą wśród polskiej młodzieży w Kalwarii Zebrzydowskiej. Po Mszy z ks. Biskupem udaliśmy się do kaplicy, w której znajdowały się relikwie św. Faustyny i św. Jana Pawła II.  Pomodliliśmy się tam Koronką do Bożego Miłosierdzia i wspominając cuda dokonane za ich wstawiennictwem – ze łzami w oczach prosiliśmy o łaski za ich wstawiennictwem (dla nas i naszych bliskich). Bezpośrednio po wyjeździe z Kalwarii udaliśmy się długim marszem w siąpiącym deszczu na krakowskie Błonia. Tam z Ojcem Świętym i wszystkimi zgromadzonymi na placu - uczestniczyliśmy w drodze krzyżowej. Pogoda poprawiła się i wyszło piękne słońce. W drodze powrotnej - po nabożeństwie z Papieżem - fajnym przeżyciem było spotykanie grup młodzieżowych, które w trakcie drogi powrotnej nie ustawały na modlitwie, okrzykach i śpiewaniu, każdy miał wspaniały humor i była cudowna atmosfera rozmodlenia.

W sobotni poranek także wyruszyliśmy na Mszę świętą do Zembrzyc. Wróciliśmy by zjeść śniadanie i każdy przygotował swoje bagaże na dwudniową wyprawę na Campus Misericordiae oraz na nocne czuwanie. Po dojechaniu do Krakowa w ogromnym upale szliśmy ulicami w kierunku placu celebry, a wytchnienie w palącym skwarze było to, że mieszkańcy polewali nas wodą z węży ogrodowych.  Ciężko było dotrzeć do swojego sektora, trzeba było przemieszczać się między tłumami pielgrzymów. W końcu, po długiej wędrówce znaleźliśmy dobre miejsce z widokiem na ołtarz w sektorze A10. Wtedy każdy mógł chwilę odpocząć lub zintegrować się z pielgrzymami, którzy rozlokowali się obok. Wiele osób spacerowało między poszczególnymi grupami z różnych państw i prosiło o pamiątkowy podpis na koszulce lub szaliku ŚDM. Oczywiście nie obyło się bez tradycyjnego selfie ze spotkanymi osobami. Kluczowym punktem tego wieczoru był przyjazd Papieża na teren Campusu oraz czuwanie z Ojcem Świętym, Koronka do Miłosierdzia Bożego, w której każdy zapalił symboliczną świecę. Widok zachodu słońca oraz tysięcy zapalonych świec w trakcie modlitwy robił niesamowite wrażenie. Po modlitwie była adoracja Najświętszego Sakramentu i koncert uwielbienia do późnych godzin nocnych. Na koniec wszyscy rozłożyli swoje karimaty, śpiwory i zrobili bazy, aby spokojnie przeżyć tę noc na terenie Campusu. Tak zakończył się wieczór dnia szóstego.

Gdy zaczęło świtać zafundowano nam pobudkę z głośników i wszyscy odśpiewaliśmy Godzinki ku czci Najświętszej Maryi Panny. Po porannej modlitwie rozpoczęły się tańce lednickie i mogliśmy tańcząc zrobić poranny rozruch. Od samego rana zaczęło mocno przypiekać słońce, co było wielkim utrudnieniem. Podczas Mszy świętej, której przewodniczył Ojciec Święty odnowiliśmy przyrzeczenia chrztu świętego i otrzymaliśmy symboliczne szarfy, na których wpisaliśmy datę swojego chrztu. Papież Franciszek mówił podczas homilii, żeby się nie zamykać na innych, nie zatracać się w szczęściu, które mamy, ale wytrwale dążyć do celu. Podczas nabożeństwa wiele osób mdlało. Cały czas jeździły karetki pogotowia, a ratownicy medyczni uwijali się jak w ukropie. W naszej grupie zdarzyły się 3 przypadki zasłabnięcia, na szczęście służba medyczna stanęła na wysokości zadania. Wszystko zakończyło się pomyślnie. Papież ogłosił, że następne Światowe Dni Młodzieży odbędą się w 2019 roku w Panamie.

Po zakończeniu liturgii, wszyscy ruszyli w kierunku wyjść. Niestety zaczęły się problemy, ponieważ ludzie napierali na siebie ze wszystkich sektorów, tworzyły się korki, a służby porządkowe musiały pozamykać niektóre drogi. Do naszego autokaru znajdującego się w centrum Krakowa musieliśmy iść okrężną drogą. Zaczęło się chmurzyć i spotkała nas burza. Wytworzył się chaos, trzeba było się zatrzymać, założyć płaszcze przeciwdeszczowe, poczekać na pozostałych członków naszej grupy i nie zgubić się wśród innych. Ciężko  było iść podczas falistego deszczu. Po nim zrobiło się duszno i parno jak przed burzą - co jeszcze bardziej utrudniało nasz marsz z pokaźnym ekwipunkiem. Do autobusu musieliśmy przejść niestety około 10 km. W końcu się udało. Mieliśmy ogromne szczęście, ponieważ naprawdę potężna burza z ulewnym deszczem dosięgnęła nas dopiero wtedy, gdy wszyscy bezpiecznie wsiedliśmy już do autokaru. Przemęczeni dwudniową wyprawą wróciliśmy do Mucharza i każdy mógł w końcu w normalnych warunkach wziąć ciepłą kąpiel. Później spotkaliśmy się na obiadokolacji i mieliśmy czas wolny. Mogliśmy zaczynać sprzątać swoje pokoje i po trochu pakować bagaże.

Poniedziałek okazał się pochmurny i chłodny co zmusiło nas do zmiany planów. Każdy mógł zaplanować swój wolny czas. Część osób pojechała miejscowym busem do Wadowic, aby zakupić pamiątki, zwiedzić miasto lub jeszcze raz skosztować kremówek czy pysznych lodów. Reszta mogła się spokojnie przygotować do wyjazdu. Po południu wyszliśmy na boisko, gdzie przyjechał ksiądz Leszek z miejscową młodzieżą. Wracali oni ze 150 kilometrowej wyprawy rowerowej do Krakowa i jeszcze mieli siłę zagrać z nami mecz siatkówki. Rozpoczęliśmy go tradycyjnie Koronką, którą prowadzili obaj księża. Złożyliśmy księdzu Leszkowi podziękowania za pomoc w naszej wyprawie na wydarzenia centralne ŚDM. Wypogodziło się i każdy dobrze się bawił. O 20.00 mieliśmy ostatnią kolację, która była bardzo uroczysta.

Po posiłku zgromadzeni w jadalni hucznie podziękowaliśmy Siostrom za wspaniałe przyjęcie nas, gościnę, modlitwy, opiekę i pyszne posiłki; panu kierowcy Stanisławowi za życzliwość i spryt jakim się wykazywał, aby wszędzie jak najbliżej nas dowozić lub odbierać; oraz oczywiście księdzu Tomkowi za całą organizacje tak cudownego wyjazdu. Oklaskom nie było końca. Niestety nadszedł czas pożegnania. Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć, wyściskaliśmy się z Siostrami. To były piękny i bardzo wzruszający moment. Opuściliśmy Mucharz ok. 21.00 i wyruszyliśmy w długą nocną podróż do Cieksyna.

Trudno w kilkunastu zdaniach podsumować to co przeżyliśmy przez ten tydzień. Była to nie tylko dobra zabawa, ale także wielkie duchowe przeżycie, którego się nie zapomina. Niepokój i strach, który nas ogarniał przed wyjazdem minął, gdy dojechaliśmy na miejsce. Cała atmosfera, modlitwa i ludzie, których spotykaliśmy sprawiali, że cała panika się ulotniła. Wspólnota wytwarzała wile pozytywnej energii i siły. Mogliśmy zintegrować się i jeszcze lepiej poznać osoby z innych parafii, z którymi wyjechaliśmy, a zwłaszcza tych, których znamy i mijamy obok na co dzień.

Wielu osobom nie udało się z nami pojechać, mimo tego, że chcieli, a znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej, czego bardzo żałujemy. Tym, którzy zrezygnowali, śmiało możemy powiedzieć, że ominęła ich przygoda życia. Dziękujemy Panu Bogu za opiekę nad nami, za to że bezpiecznie i głęboko mogliśmy przeżyć Światowe Dni Młodzieży, mimo wielu zagrożeń.

Tym krótkim sprawozdaniem chcemy zamknąć wydarzenie Światowych Dni Młodzieży.

Dziękujemy z całego serca naszym Duszpasterzom, Rodzicom, panu Burmistrzowi, naszym opiekunom, sponsorom i ludziom dobrej woli, którzy bezinteresownie nas wsparli, tym którzy zachęcali nas do działania, motywowali dobrym słowem, sami pomagali w różnych akcjach lub śledzili w internecie wszystkie nasze działania…

 NIECH BÓG MIŁOSIERNY WAM BŁOGOSŁAWI!

 

MŁODZIEŻ  Z  PARAFIALNEGO  CENTRUM  ŚDM  W  CIEKSYNIE